Start Other BEEP ME
Polski (Polski)English (United Kingdom)
BEEP ME Print E-mail

Beep me

Pager zwany również po polsku beeperem pamiętam jeszcze w Polsce niedoścignione marzenie - Bo wiesz w Szwecji mają takie urządzenia, które mogą Ci dać znać że jesteś potrzebny, one dzwonią, a ty biegniesz do telefonu i po prostu oddzwaniasz. Siedząc na dyżurze w Szpitalu Bródnowskim pobudzało to naszą wyobraźnię. Z beeperem można byłoby postać w kolejce w pobliskim sklepie, a nawet może w chwili wolnej pobiegać dla zdrowia, nie bojąc się że jesteśmy szukani.

Marzenie stało się rzeczywistością w parę krótkich lat i oto trzymałem w ręku to pudełeczko marzeń. Wielkości paczki marlboro, dźwięczało i transmitowało na żywo każdą wiadomość. Uzmysłowiłem sobie, że jak większość wynalazków cywilizacji jest to zarazem błogosławieństwo i przekleństwo. Okazało się że jest to elektroniczna smycz. Uciec można, ale nie daleko. Ponadto wymagało ono absolutnej koncentracji, aby usłyszeć i zrozumieć co do nas mówią. Prysznic, czy szum spuszczanej wody, mógł zagłuszyć jego niepowtarzalną informację. Jedyną zaletą tego systemu była spontaniczność wiadomości. Pamiętam w czasie rezydentury siedzimy kiedyś przy kolacji w szpitalnej stołówce i nagle jeden z naszych beeperów odzywa sie damskim zmysłowym niskim głosem - Andy beep me!. Niestety nikt z nas nie był Andym, ale rozpoznaliśmy głos Sue Jane - ślicznej młodej nadziei radiologii, i skwitowaliśmy to jedynie komentarzem że, jak zwykle w życiu jedni są bardziej szczęśliwi od drugich.

Z końcem rezydentury zmieniły się i pagery. Podczas specjalizacji dostałem malutkie cacko też Motoroli. Piszczało strasznie, ale miało uniwersyteckiego smoka na samym przodzie. Tym i kolorem obudowy beepera odróżniało to nas od handlarzy narkotyków. Były to urządzenia potencjalnie niezniszczalne, choć każdy podobny sygnał powodował chwytanie się w okolice pasa, dokładnie na zasadzie odruchu opisanego wcześniej przez Dr. Pawłowa.

Pierwsza prywatna praktyka, jak ziemia obiecana - dostaję beeper z ekranem, gdzie moje sekretarki mogą mi przesyłać krótkie informacje bez potrzeby oddzwaniania. Mój pager jak GPS posyła mnie gdzie trzeba, lubię ten ekranik. W chwili przemęczenia i oczywistej słabości cacko ląduje na ścianie, drobny mak i po 300 dolarach później stwierdzam, że nie był to dobry pomysł. Jeszcze dwa razy zmieniałem ten cud techniki, ale tylko dlatego, ze było również nieszczelne i wrażliwe na śnieg. Za to wrażliwość na śniegowy puch w Utah zostaje na stałe ze mną.

Powrót do akademii, znów wracam do małego głupiutkiego tym razem już czarnego pudełeczka, które wydaje teraz parę różnych sygnałów. Znamy się jak łyse konie. Po wspólnych kąpielach w basenie, beeperek pierwszy musi być wysuszony suszarką i o dziwo nadal funkcjonuje. Upadek z jednej talii schodów wyrzuca z niego baterie, z większej liczby schodów może spowodować trwałe uszkodzenia. Pełna symbioza i zrozumienie.

I jak zwykle w życiu powstała konkurencja - telefon komórkowy, który zaczyna powoli zagrażać panowaniu pagera, w jego dotychczasowej formie. Telefonia komórkowa jest niestety w Stanach w powijakach, moi światli koledzy nie mają w większości pojęcia co to SMS'y i jakie korzyści i możliwości mamy do naszej dyspozycji. Tak więc paradoks wyjechałem aby korzystać z najnowszych zdobyczy techniki, również komunikacyjnej, którą mam teraz jak wracam na swe stare śmiecie